piątek, 1 września 2017

Blogosfera we wrześniu

3 komentarze:
I we wrześniu Blogosfera organizowana przez Canpol Babies kusi super produktami, tym razem poszukują testerów i testerek dla przesłodkich zestawów "Krówka", a więcej przeczytacie na https://canpolbabies.com/pl/blogosfera  . Serdecznie zapraszamy :))

Zapowiedź

1 komentarz:
Od porodu minęło 1,5 miesiąca, uznałam więc że czas się zorganizować. Maja w poniedziałek w pełni rozpocznie swoją przedszkolną przygodę. Oliwia rośnie jak na drożdżach, je i śpi, więc jest wzorowym dzieckiem. czekam na wyznaczenie terminu rozprawy sądowej w związku z zaprzeczaniem ojcostwa, a złożyłam wniosek właśnie tydzień po jej urodzeniu, więc trochę to potrwa. Szkoła Mai bardzo mnie cieszy, czuję się trochę jakbym to ja miała drugą szansę na przeżywanie tego wszystkiego ;) Marzą mi się rzeczy nieosiągalne i skupię się na przybliżaniu możliwości ich realizacji, to mój cel. Czasem będę coś pisać, ale to już od przyszłego tygodnia, gdy zyskam trochę wolnego czasu. Pozdrawiam :)

środa, 26 lipca 2017

Blogosfera- lipiec 2017

1 komentarz:

Jak co miesiąc zapraszam Was do udziłu w Blogosferze. Szczegóły znajdziecie na http://canpolbabies.com/pl/blogosfera 




Mam nadzieję, że i nam uda się dostać do tego programu, wtedy będziemy testować lub organizować konkurs specjalnie dla Was. Polecam :)

Testy z Canpolem ;)

Brak komentarzy:
Całkowicie nie spodziewałam się kwalifikacji do testów z Canpol Babies w lipcowej edycji Blogosfery. Ledwie przekroczyłam próg domu po powrocie ze szpitala a otrzymałam paczkę, a w niej butelkę dużą i małą, smoczek oraz termoopakowanie i kubek niekapek z serii TOYS. 


Z uwagi na powiększenie się rodziny, doszło do ekspresowego podziału łupów. Starszej siostrze- trzylatce, do testów przypadł kubek niekapek oraz duża butelka. Młodszej- kilkudniowej- mała butelka i termoopakowanie. Smoczek ze względu na przedział wiekowy, jaki obejmuje, musi zaczekać, aż nowy członek rodziny do niego dorośnie.


Duża butelka- pojemność 240 ml. Moja trzylatka lubi sobie wypić wieczorem trochę soku z butelki ze smoczkiem, teaz gdy w domu zagościła młodsza siostra z całym arsenałem kolorowych buteleczek, nie mam serca jej tego oduczać. Butelka firmy Canpol bardzo przypadła jej do gustu. Spodobał jej się śliczny wzór z konikiem, a pojemność jest wystarczająca, by zaspokoić jej wieczorne pragnienie.
Mała butelka- pojemność 120 ml. Będąc w ciąży, wiedziałam jak będzie wyglądało moje karmienie, że będę mamą KPI, chciałam zaopatrzyć siebie i dziecko w jak najlepsze sprzęty, dlatego kupiłam butelki i smoczki firmy TOMMEE TIPPEE. Okazało się jednak, że moja wiecznie głodna młodsza córka zupełnie z nimi nie współpracuje. Męczy się podczas jedzenia i często jej się ulewa. Zbawienna okazała się właśnie butelka i smoczek, które dostałam do testów. Dziecko w końcu zaczęło jeść w sposób spokojny i nie zalewać się całe mlekiem. Dodatkowo starszej podoba się, że mają z młodszą identyczne butelki, różniące się jedynie wielkością.
Kubek niekapek- Myślę, że idealnie sprawdzi się na noce, kiedy będę oduczać Maję nocnej butelki ze smoczkiem. Póki co dumnie paraduje z nim za dnia i nie oblewa siebie i otoczenia piciem, bo rzeczywiście NIE KAPIE :) Jest równie ładny, jak cała reszta serii.
Opakowanie termoaktywne- Takie opakowanie to również niezbędna rzecz dla mamy KPI, przydaje się w takie upały, chroniąc mleko przed zepsuciem poprzez utrzymywanie jego stałej temperatury. Ma piękne, żywe kolory i szczerze podoba mi się.
Smoczek-(6m-18m)-Również z pięknym wzorem konika. Przetestujemy, jak Oliwka podrośnie ;)


Moja ocena: Wszystko bardzo mi się przydaje i póki co świetnie sprawuje, więc POLECAM! 


wtorek, 20 czerwca 2017

Blogosfera- czerwiec 2017

Brak komentarzy:

Jak co miesiąc zapraszam Was do udziłu w Blogosferze. Szczegóły znajdziecie na http://canpolbabies.com/pl/blogosfera 


Mam nadzieję, że i nam uda się dostać do tego programu, wtedy będziemy testować lub organizować konkurs specjalnie dla Was. Polecam :)

Dwa tygodnie do porodu

Brak komentarzy:
Przez ten miesiąc, kiedy nie miałam czasu na bloga, sporo się wydarzyło. Byłam z Mają w szpitalu, poznałam rodzinę swojego faceta, z którą wcześniej nie utrzymywał kontaktu, poddałam się z gonieniem remontu w czasie (niech inni się trochę pomartwią :P) i najważniejsze - Maja zaczęła chodzić do przedszkola, dziś jej czwarty dzień, znoszę to coraz lepiej. Pierwszego dnia stresowałam się bardziej niż ona, nie mogłam spać po nocy, a moje dziecko- stworzone do edukacji grupowej, płacze w dni wolne, że nie może iść do dzieci. Jej się podoba, ja tęsknię, ale się przyzwyczaję, na szczęście już za dwa dni ma wakacje ;) No, ale pierwsze koty za płoty ;)


Ciąża już dobiega końca, nowy członek rodziny- to dopiero będzie zmiana! Na badaniach tydzień temu dziecko ważyło już 3600 g, a przede mną jeszcze dwa tygodnie, martwię się, jak przebiegnie poród takiego "kloca". Maja przy urodzeniu ważyła 3200 g, a urodziła się tydzień po wyznaczonym terminie. Wiem, że to drugie dziecko i że zazwyczaj drugie są większe niż pierwsze, no ale bez przesady. Może o wadze w dużej mierze decydują geny ojca, a ojców mają różnych. Ja rodząc się ważyłam 3500 g, a mój brat już ponad 4500 g (teraz ma prawie 2 m i stopę w rozmiarze 47, a ja ledwie 170 cm i stopę 38)... Od jakiegoś czasu miałam skurcze, takie ciągnące i mało bolesne, a teraz masakra, tak bolą mnie plecy, że ani leżeć, ani siedzieć, ani chodzić, czuję, że poród się zbliża. Mam naprawdę ogromną nadzieję, że tym razem wszystko przebiegnie w sposób całkowicie naturalny, bez żadnych kroplówek z oksytocyną i wywoływania. Poprzedni to było dla mnie piekło, długo dochodziłam po nim do siebie (przede wszystkim psychicznie), do tej pory się denerwuję, jak ktoś o nim wspomina. Chodzę na ktg, wszystko na nich w porządku, mówią, że strasznie ruchliwa rozrabiaka z tej Oliwki będzie, jutro mam kolejne, jestem ciekawa czy zarejestruje jakieś skurcze. 
Miałam pojechać z Michałem na weekend nad jezioro, wynająć jakiś domek i się trochę odstresować, ale teraz nie wiem czy to dobry pomysł, czuję się jakbym mogła zacząć rodzić w każdej chwili.



A jak zapowiadały się wasze porody? Pozdrawiam i do następnego :p



Ps. Mam nadzieję, że Oliwka urodzi się w Dzień Ojca, to byłby najlepszy prezent dla Michała, bo wiem, że ojcem będzie świetnym, a on sam ma urodziny w Dzień Dziecka. Trzymajcie kciuki :)

niedziela, 7 maja 2017

59 dni do porodu

1 komentarz:
Do porodu pozostało 59 dni, trzeba gonić już ten czas, bo w sumie, nic nie mam przygotowane.... tzn. kupiłam jakieś rzeczy, ale niczego jeszcze nie ogarnęłam, nie mam miejsca na dziecko w moim pokoju, nie wiem czy wyrobię się z remontem (a sporo tego, nawet jeśliby stawać na głowie każdego dnia), więc dzisiaj zarządzam porządki. Muszę wszystko niepotrzebne wynieść, spakować już tą walizkę do szpitala w razie czego, znaleźć miejsce na dziecięce szpargały. To jeżeli chodziło przestrzeń.

Muszę też opanować sytuację prawną, co po porodzie. Nie minie 300 dni od rozwodu, więc muszę od razu lecieć składać papiery do sądu o zaprzeczenie ojcostwa. Nie wiem jak działają MOPS-y, zasiłki i 500+, nie wiem jakie wnioski przygotować. Nie wiem jak zasiłek z ZUS-u, muszę wysłać jakieś oświadczenie do ZUS-u do Wrocławia. Nie znam się na tym wszystkim wcale. Potrzebuję jakiejś porady prawnej, bo to pokręcone bardziej niż jestem w stanie sama wyprostować.

Muszę nadgonić REMONT/BUDOWĘ, nie mogę zostawiać faceta z tym samego, bo jak wiadomo mężczyzna- istota kompletnie nieporadna, bez swojej kobiety, może nie podołać.

Muszę też odpocząć.


Takie mam właśnie plany, czas się wziąć za realizację.

czwartek, 4 maja 2017

Czytamy- "Nieperfekcyjna mama" Anna Dydzik

Brak komentarzy:

Codziennie perypetie nieperfekcyjnej mamy można śledzić na blogu http://nieperfekcyjnamama.pl/ , ale tym razem sięgnęłam po książkę. To moje drugie macierzyństwo, więc większość zwykłych poradników mam już obcykanych, a ten "nieporadnik" był dla mnie zagadką. Okazał się niezwykle wciągający, jak na tego typu książkę. Każda z pojawiających się rad uczyła, jak nabrać do tego wszystkiego dystansu, jak nie zwariować, jak cieszyć się z bycia mamą, nie ścigać z nieistniejącymi ideałami.  To wspaniała rzecz i dla kogoś, kto jest w tym po raz pierwszy, jak i kolejny. Nie mogę napisać za dużo, bo nasz odbiór treści zależy też od naszych własnych doświadczeń i odczuć, jakie miałyśmy już wcześniej. I warto chyba nawet by tatusiowie sięgnęli po tę pozycję, jeżeli chcą nas na prawdę zrozumieć. Polecam :) Wrzucam kilka fragmentów, które najbardziej mnie urzekły. 


To co wyniosłam z tej książki, to myśl, że nie warto się spinać, że najważniejsze to być dla dzieci, kiedy nas potrzebują, bo o to właśnie chodzi w byciu mamą. Zaskoczyła mnie pozytywnie treść tego poradnika, spodziewałam się nudnych, pisanych pod lajki opowieści kolejnej mamy blogerki. Ale ona ma to coś! Może i wy właśnie tego czegoś szukacie :)

wtorek, 2 maja 2017

Majowa Blogosfera

Brak komentarzy:

I w tym miesiącu zapraszamy was do zgłaszania się do konkursu blogosfery organizowanego przez firmę Canpol Babies. Mamy nadzieję, że kiedyś się załapiemy, zapisać się można pod adresem http://canpolbabies.com/pl/blogosfera . Wystarczy prowadzić bloga i opisać na nim konkurs. Można zgłosić się do testowania, jak i prowadzenia konkursu.

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Ciąża pierwsza a ciąża druga

7 komentarzy:
Ciąża to wyjątkowy, piękny, odmienny stan. Wydawałoby się, że rodząc pierwsze dziecko wiemy już wszystko, ale tak nie jest, bo każda jest inna i choć przechodzimy przez te same jej okresy, odczuwamy je w różny sposób. I te różnice chciałabym teraz opisać.

Reakcja na ciążę
Kiedy trzy lata temu dowiedziałam się, że jestem w ciąży, choć chciałam tego, okropnie się przestraszyłam, wpadłam wręcz w czarną rozpacz, gdy dwie kreski pojawiły się na teście. Wydawało mi się, że zamknęłam sobie tyle dróg, że wielu rzeczy już nie zrobię. Bałam się reakcji rodziców, znajomych. Stworzyłam temu wszystkiemu bardzo złą otoczkę.
Tym razem było inaczej, mimo mniej stabilnej sytuacji osobistej, miałam rozwód w trakcie, bardzo się ucieszyłam. Wiedziałam już, że nic nie tracę (dopiero po urodzeniu Majki rozpoczęłam studia, znalazłam pracę, zaczęłam żyć, bo miałam kogoś na kim mi naprawdę zależało). W dodatku kiedy Maja ma mieć rodzeństwo, jak nie teraz? Nie obchodziły mnie już cudze opinie, bo co im do tego, w niczym mi nie pomogą, o niczym nie decydują. Czułam spokój i radość.

video
20 tc

Wybór ginekologa
Za pierwszym razem, nie sądziłam, jak ważna jest to kwestia. Decyzję podjęłam szybko, gdzie były wolne miejsca, tam poszłam. Później bardzo tego żałowałam. Lekarz był delikatnie mówiąc do dupy i przysporzył mi wielu niepotrzebnych stresów. To szczęście, że z Mają było wszystko OK, więc nie mógł jej zaszkodzić. Źle interpretował wyniki badań, niepotrzebnie kierował mnie do specjalistów, już tydzień przed porodem wysłał do szpitala, nie mówił o dodatkowych, a potrzebnych badaniach- lekarz pomyłka.
Tym razem wybrałam lekarza, znając już opinie o różnych specjalistach. Nie było do niego miejsc, a ja wolałam zapłacić za wizytę prywatną, by prowadzić u niego ciążę, niż znów źle trafić. I czuję się teraz profesjonalnie zaopiekowana. Nie wymiotuję ze stresu przed wizytami u niego i wszystko robię świadomie. W ciążę trzeba zainwestować, lepiej wydać pieniądze na dodatkowe badania i zadbać o rosnące w nas życie.

video
24 tc

Ruchy dziecka
Za pierwszym razem długo ich nie czułam, a nawet gdy zaczęłam, wszystko to było takie... oderwane od rzeczywistości. Maja z resztą nie była ruchliwa. Teraz mam porównanie, Oliwia kopie i przeciąga się, co chwilę, aż dziwne, gdy robi przerwę, od razu zaczynam się wtedy martwić, BARDZO wcześnie też zaczęłam czuć jej ruchy, około 14 tygodnia.

Samopoczucie
Moja pierwsza ciąża przebiegała wręcz bezobjawowo, gdyby nie bolące piersi i rosnący brzuch, można by pomyśleć, że nic się nie dzieje.
No a teraz, pierwszy trymestr pełen był mdłości i ogromnej senności, byłam tak przemęczona, że kładłam się nieraz nawet o 17. Potrzebowałam drzemek, ciężko mi było wstać rano. W drugim trymestrze to ustąpiło, a w zamian pojawiła się dekoncentracja, zapominam o wielu ważnych sprawach. W pierwszym trymestrze miałam też straszną huśtawkę nastrojów, potrafiłam bez powodu się rozpłakać, a za chwilę śmiać. Teraz zaczynam trzeci trymestr, no i na razie spokojnie, nic dziwnego się nie dzieje, jedynie ciężej mi oddychać i znaleźć pozycję do snu.

piątek, 7 kwietnia 2017

Relaks i prezenty

2 komentarze:
Wczoraj bardzo bałam się powtórki z rozrywki z początku tygodnia, ale wszystko było w jak najlepszym porządku. Byłam na ćwiczeniach, gdzie padło bardzo ważne pytanie, mianowicie: Po co ćwiczymy? Bo nie chodzi przecież o rozwijanie swoich umiejętności sportowych. I tak w moim wypadku błyskawicznie nasunęła się myśl: ze strachu, bo nie chcę, żeby mój poród wyglądał jak poprzedni, chcę być w formie i mieć siłę przez niego przejść, bo nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Oczywiście chodzi też o to by nie stracić kondycji, żebym po wszystkim była w stanie przebiec 3 km, a nie 500 m i umierać, jak po pierwszym porodzie wracałam do formy i to była katastrofa! Oczywiście chodzi też o to, by nie przytyć nie wiadomo ile, by zachować kontrolę nad swoim ciałem, by się zrelaksować, nakręcić endorfinami, Bo wiecie, wbrew temu, co  by się mogło wydawać, jak człowiek się porządnie zmęczy podczas ćwiczeń, to nabiera nowych sił do życia :)


Popołudniem, na szkole rodzenia też czekała mnie niespodzianka. Wszystkie uczestniczki kursu dostały tajemniczy worek od firmy Lovi, którą bardzo polecam i szanuję, miała duży wpływ na karmienie mojego pierwszego maluszka Mai- laktator uratował je, butelki, smoczki i akcesoria, towarzyszyły nam codziennie, tym bardziej cieszę się, że właśnie od tej firmy dostałyśmy takie prezenciki.W reklamóweczce znajdowały się trzy książeczki: o karmieniu piersią, o wspieraniu karmienia przez firmę Lovi i jej sprzęty i o nowej linii smoczków,  poza tym znalazła się tam antykolkowa butelka, smoczek uspakajający i wkładki laktacyjne. Wszystko, co przyda się na starcie przyszłej mamie. Oto one:



Dla swojego relaksu, z potrzeby spokoju i wyciszenia się, wynajęłam dla naszej małej rodzinki  na weekend "studio" w Szklarskiej Porębie. Dla naszej czwórki mały pokoik bywa już ciasny, więc mamy teraz pokój z kuchnią i łazienką. Uciekniemy trochę od szarej codzienności. Po wszystkim opowiem Wam jak było i nadrobię wszystkie blogowe zaległości. Wyjeżdżamy jutro rano, ale potem nie będę miała czasu na pakowanie, więc lecę teraz prasować i komponować niezbędnik małego turysty. Pozdrawiam i zapraszam na mój funpage https://www.facebook.com/muminpatchwork/?fref=ts  Udanego weekendu :)

środa, 5 kwietnia 2017

Nerwica w ciąży

2 komentarze:
Czasami mam takie beztroskie dni, nie staram się nic zrobić, oglądam seriale, odpoczywam. I wczoraj miałam właśnie jeden z nich. Około 13-tej wpakowałam się w samochód i ruszyłam w drogę na trening (czekałam na niego od czwartku, chciałam się rozładować).


Po drodze zdecydowałam się na zakup czegoś do picia, zatrzymałam się koło sklepu, kupiłam wodę. No A gdy wyszłam, wszystko diametralnie się zmieniło. Ruszyłam samochodem w stronę siłowni, ale zaczęłam mieć problemy z widzeniem, obraz mi zanikał. Zatrzymałam się by nie stwarzać zagrożenia na drodze i podreptałam powoli do przychodni. Widziała, coraz mniej, ciśnienie miałam nieco podwyższone, cukier w normie, ale nienaturalnie szybkie tętno. Gdy wychodziłam z przychodni, zadzwonił Michał, porozmawiałam z nim chwilę i wszystko zaczęło się uspokajać. Cały epizod trwał jakąś godzinę i nieźle mnie nastraszył, a to tylko dała o sobie znać stara kumpela nerwica. Przesilenie wiosenne, ciąża, nawarstwiające się napięcia, wszystko co spycham w dalekie kąty podświadomości, właśnie tak manifestuje, że nadal tam jest i czeka na rozwiązanie.


No i musiałam odpuścić sobie trening, powoli wróciłam do domu i zastanawiałam się, jak sobie pomóc...

niedziela, 2 kwietnia 2017

Złość na ciężarne

2 komentarze:
Moje dziecko jest zafascynowane przez autobusy, lubi nimi jeździć, dlatego choć zwykle podróżuję samochodem, uznałam, że dla jej radości, możemy się przejechać komunikacją miejską. No i więcej tego nie zrobię.


Ja, ciąża-brzuch, Maja i autobus to fatalne połączenie, zwłaszcza że odkryłam, że ludzie generalnie albo ignorują kobiety w ciąży albo wręcz traktują gorzej. I nie jest to kwestia jedynie pasażerów autobusów, zdarza się to w przychodniach, sklepach, w różnych sytuacjach życia codziennego.

Mnie od małego uczono, że powinno się pomóc, ustąpić, a już bezwzględnie być życzliwym. Tymczasem ja czasami nie mogę stać przy swoich zakupach w kolejce przy taśmie, bo ktoś taranuje mnie swoim wózkiem lub bezczelnie się przepycha. W autobusie patrzono na mnie z prawdziwą wrogością, a ja trzymałam się jedynego wolnego- zepsutego uchwytu, drugą ręką trzymając dziecko i starając się nie polecieć na każdym zakręcie, a jeszcze będąc popychaną przez innych. I skąd ta wrogość?

Nauczyłam się już niczego nie oczekiwać, ale czasem zwykłe życzliwe spojrzenie z uśmiechem potrafi poprawić dzień. Mam nadzieję, że nigdy się taka nie stanę- by zasmucać samą swoją postawą. A jakie Wy macie doświadczenia?

Moja szafa, czyli "Nie mam co na siebie ubrać?!"

Brak komentarzy:
Jako kobieta, mam to szczęście, że posiadam w domu szafę, która jest osobnym pomieszczeniem- garderobę, a w niej mnóstwo ubrań, a jednak za każdym razem, gdy chcę się ubrać, pojawia się ten sam kobiecy problem- nie mam co na siebie włożyć, a wraz z nim głupia panika i niepotrzebne nerwy. Skąd on się bierze?

Długo nie mogłam  sobie odpowiedzieć na to pytanie, aż pewnego dnia mnie olśniło- jestem chomikiem :(
Zbieram rzeczy przez lata, składuję nawet takie, które nosiłam w szkole podstawowej, a czasem udaje mi się w nie zmieścić. Mam ubrania, których nie noszę, podobają mi się, rozmiarowo są OK, a jednak na mnie wyglądają beznadziejnie. Jest sterta "za dużych" i jeszcze większa tych "za małych", bo przecież różnie bywa i może kiedyś będą dobre.  Mam zbiorowisko ulubionych, ale tak zajechanych, że lepiej żebym ich więcej nie ubierała, rozciągniętych i spranych, trzymanych z sentymentu- ale z dziurami, są też nietrafione prezenty, ubrania z tak dobrych firm, że serce krwawi na myśl by je oddać, a jednak... w tym po prostu nic nie można znaleźć!


Uznałam, że na jeden dzień, wyłączę te emocje, przekalkuluję to wszystko na chłodno i zostawię to co się do czegoś nadaje, co ubieram, co mi pasuje. W ten sposób zapakowałam 14 reklamówek ubrań i wywiozłam do pojemnika na używaną odzież i wiecie co? Dziś rano znalezienie ubrań zajęło mi mniej niż dwie minuty, więc było warto. Choć w głębi serca, mam nadzieję, że może ktoś inny z tych moich zapasów skorzysta... :)

Zapraszam do polubienia nas na https://www.facebook.com/muminpatchwork/

Ćwiczenia w ciąży

Brak komentarzy:
Nie jestem typem kanapowego lenia, jednak muszę przyznać, że gdy poszłam na zwolnienie lekarskie (  a miałam ciężką, fizyczną pracę) bardzo pochłonęło mnie odpoczywanie- od nadgodzin, ruchu, dźwigania (tak jakbym chciała nadrobić cały ten czas spędzony w pracy) i trochę się przez to zaniedbałam. Efekt to póki co 8 kg na plusie (zaczynam 7 miesiąc ciąży), ale wiem, że nie ma co czekać z założonymi rękami, a o poporodową formę warto zadbać jeszcze w ciąży.

Maja w czasie mojego treningu, spędziła trochę czasu u taty, a wcześniej byłam z nią na placu zabaw.
Choć z oporem podchodzę do ćwiczeń grupowych (nie lubię, gdy ktoś obserwuje moje niepowodzenia) to zapisałam się na zajęcia dla kobiet ciężarnych w klubie sportowym. Wykupiłam karnet o nazwie Aktywna Mama i już mam pierwszą godzinę treningu za sobą. I wiecie co? Bardzo mi się podobało :)
Serce przyspieszyło, policzki zaróżowiły się, a ja nabrałam nowej energii do działania. Dał o sobie znać mój brak koordynacji, ale odkryłam, że mam do siebie już na tyle dystansu, że nie przeszkadza mi specjalnie, a wiem że za każdym razem będzie lepiej i będę w pełni cieszyć się ze swoich małych sukcesów.

Obraz pochodzi z http://treningdlamam.com/jak-dobierac-cwiczenia-w-ciazy/
Ćwiczenia były optymalnie dopasowane do mojej kondycji i nie odpadałam przy nich, tak jak przy moich internetowych treningach. Nawet nie wiedziałam, jak ciekawie ćwiczy się z hantelkami. Polecam każdej kobiecie w ciąży zadbać o siebie i wybrać właśnie w takie miejsce, by badać i poszerzać swoje możliwości, Ja mam zajęcia dwa razy w tygodniu, karnet kosztował mnie 150 zł i zawiera 10 wejść. To super sprawa.

Blogosfera- kwiecień 2017

Brak komentarzy:
Hej! W tej edycji konkursu można zdobyć do testowania elektryczną karuzelę "piraci", dlatego zachęcam was, zgłaszajcie swoje blogi na http://canpolbabies.com/pl/blogosfera/zgloszenie .
Więcej o całej akcji możecie przeczytać na  http://canpolbabies.com/pl/blogosfera

My już się zgłosiłyśmy :) Teraz wasza kolej ! :)

czwartek, 30 marca 2017

Szkoła rodzenia

2 komentarze:
Jestem w 27 tygodniu mojej drugiej ciąży, za niecałe 100 dni Maja przywita na świecie siostrzyczkę- Oliwię. Staram się w tej ciąży nie zasiedzieć, być aktywną, mieć zajęcia poza oczekiwaniem na dziecko. Dla niektórych zaskakująca jest moja decyzja. by i tym razem zapisać się na zajęcia do szkoły rodzenia. Ja uważam, że to nawet bardziej potrzebne, niż za pierwszym razem. Teraz już wiem, o czym mnie uczą, co to za sytuacje, na które reakcje mam znać. Wcześniej nie rozumiałam, chodziłam na zajęcia, słuchałam, wydawało mi się, że wszytko wiem, a w praktyce nie potrafiłam wykorzystać zdobytej wiedzy na sali porodowej.


Zajęcia w szkole rodzenia składają się z części gimnastyczno-relaksacyjnej oraz teoretycznej. Jeżeli chodzi o tę pierwszą, ma ona zbawienne działanie dla mojego kręgosłupa, dlatego też postanowiłam zapisać się na zajęcia dla kobiet w ciąży na siłowni, uznałam, że "dziadzieję" i nie mogę sobie na to pozwolić. Dzisiaj idę pierwszy raz, trzymajcie kciuki i oby to nie były stracone pieniądze. Szkoła rodzenia natomiast jest bezpłatna. Podczas ćwiczeń rozciągamy się, uczymy oddychania przeponowego i relaksu. Łatwo się na nich odprężyć i zapomnieć o codzienności, jestem wtedy ja i moje ciało.

Część teoretyczna przeprowadza nas kolejno przez ciążę, poród i okres połogu. Poruszane są chyba wszystkie ważne dla nas w tym okresie tematy, tak żeby odpowiednio się przygotować. Odwiedza się też oddział w lokalnym szpitalu, by oswoić się z sytuacją, uważam, że to świetny punkt tych zajęć.

Na udział w zajęciach musi wyrazić zgodę lekarz prowadzący, ale taka aktywność kobietą w ciąży jest wręcz zalecana. Polecam wszystkim przyszłym mamom. W razie pytań , piszcie ;)

Zapraszam do polubienia nas na facebooku :)

środa, 29 marca 2017

Testowanie- Monte Plus

5 komentarzy:


W ramach projektu, organizowanego przez trnd POLSKA, otrzymałyśmy specjalny przewodnik, dwa zestawy list na zakupy z magnesami na lodówkę oraz książeczkę do prowadzenia badań.


Budżet na testowanie produktu to 65 zł. Można zakupić maksymalnie 24 sztuki; 12 z sosem karmelowym i 12 z czekoladowym :) Po zarejestrowaniu paragonów na specjalnej platformie do zwrotu kosztów i ich zaakceptowaniu przez organizatorów, wydane pieniążki powrócą na nasze konto.
Przewodnik zawiera listę sklepów, które biorą udział w akcji. W naszym mieście znajdują się cztery sklepy z tej listy, jednak Monte Plus znalazłyśmy tylko w jednym z nich, był to Auchan, w dodatku dostępna ilość produktu była niewielka, udało nam się zdobyć jedynie 7 sztuk; 4 z czekoladą i 3 z karmelem.
Uwielbiam Monte, więc nie mogłam doczekać się testowania :)  

Moja opinia: Mi bardziej do gustu przypadło Monte Plus z czekoladą, pogłębia ona jeszcze smak zwykłego Monte, sprawiając, że można się nim dłużej i bardziej rozkoszować, prawdziwe łasuchy mnie zrozumieją;)

Michałowi smakowało to z karmelem, prawdopodobnie bo to nowość :P

Maja zjadała wszystkie ze smakiem, kiedy ja chciałam zjeść swoje, musiałam się przed nią chować, bo tak jej smakowało, że zjadłaby wszystkie.

Nasze wrażenie jest bardzo pozytywne i szczerze polecamy ten produkt, świetnie się sprawdza jako lekarstwo na moje ciążowe zachcianki.


Następnym razem opiszę Wam moje wrażenia ze szkoły rodzenia i zajęć na siłowni :)


czwartek, 23 marca 2017

Zabawy montessori dla dwulatków

Brak komentarzy:
„Uczyłam się dziecka. Wzięłam to, co dziecko mi przekazało i wyraziłam to, i tak powstała metoda zwana metodą Montessori.” Dr Maria Montessori 

Jakiś czas temu na facebook'u dołączyłam do pewnej grupy dla rodziców. Studiowałam pedagogikę przedszkolną i już wtedy ciekawiła mnie ta koncepcja, dopiero teraz jednak byłam gotowa by zacząć testować ją na moim dziecku. 
Na początku zachowawczo, jedynie czytałam wpisy innych rodziców i analizowałam, co robię dobrze, a co źle. Nie mogłam znaleźć odpowiednich dla mojego dziecka zabaw, ani zabawek. W domu ma wszystkiego pełno, ale prawie niczego nie używa, wszystko w koło wysypuje i na tym się kończy. 

Najpierw posegregowałam wszystkie zabawki, ale o segregacji i odgracaniu, opowiem kiedy indziej. Później zaczęłam wykorzystywać proste zabawy, z rzeczami, które każdy z nas ma w domu. POZWOLIŁAM dziecku samodzielnie z nich korzystać, bez spinania się, że coś rozsypie, rozleje. Sama kierowała swoją zabawą, a w jej oczach zobaczyłam taką koncentrację, jak jeszcze nigdy. Widziałam, że coś odkrywa, odkrywa to sama i wyniesie z tego znacznie więcej, niż z rzeczy jakie do tej pory jej proponowałam.
Zabawy te zajmują ją na dłużej, około pół godziny na jedną, przy okazji uczy się nowych słów, bo sama chce móc poprosić, by bawić się właśnie w to. Teraz krzyczy - kasza! Jeżeli się zgodzę, sama zajmuje miejsce przy stole, podwija swoje rękawki, by mieć lepsze pole manewru i grzecznie czeka, bo tak to lubi :)

Przedstawię Wam kilka przykładowych zabaw, które fascynują dzieci w wieku mojej Mai, czyli niecałych trzech lat.

Zabawa w przesypywanie, ja dałam Mai kaszę gryczaną, ryż i makaron. Kilka pojemniczków i różnych miarek.

Zabawa w nakładanie rurek makaronowych na makaron do spaghetti. Ćwiczy koordynację :)

Zabawa w przelewanie wody. Wystarczy kilka miarek, pojemniczków, jakiś lejek. Świetna zabawa!

Zabawa w wieszanie prania. Maja dostała do dyspozycji swoje skarpetki (które ja przy okazji poparowałam, w końcu!), spinacze oraz sznurek, wszystko zrobiłyśmy na konstrukcji od jej stolika do zabawy.


Na dziś to tyle, zapraszam do polubienia naszej strony na facebooku https://www.facebook.com/muminpatchwork/

Canpol babies- Blogosfera

Brak komentarzy:
Blogosfera to akcja prowadzona przez Canpol Babies, ma na celu ocenę produktów firmy Canpol przez blogerów, którzy po zgłoszeniu się do konkursu mogą zostać wylosowani i otrzymać wybrane w danym miesiącu produkty do testowania. W tym miesiącu, można wygrać zestawy pielęgnacyjne.

Kompletuję wyprawkę, więc nie ukrywam, że przydałby mi się taki :)
Dlatego zgłaszam naszego bloga i was też zachęcam.

Można to zrobić pod adresem: http://canpolbabies.com/pl/blogosfera/zgloszenie
Więcej o samej akcji możecie poczytać tutaj: http://canpolbabies.com/pl/blogosfera

Już niebawem kolejne wpisy :)

Emolient Nivea Baby- emulsja do kąpieli

Brak komentarzy:
Tak jak pisałam, zgłosiłyśmy się z Mają do sprawdzenia jednego z produktów z serii EMOLITENY na stronie http://baby.nivea.pl/ , prowadzonej przez markę Nivea. Testowałyśmy emulsję do kąpieli.

Zrobiła na nas dobre wrażenie, skóra była ładnie nawilżona. Wydaje nam się, że nadaje się jednak głównie dla malutkich dzieci, dlatego schowałyśmy ją na lipiec, kiedy to powitamy na świecie Oliwię :)
Maja już nie może się doczekać. Oto nasza opinia :

A tu kilka informacji na temat produktu, podanych przez Nivea Baby :)



Wkleję link, pod którym znajdziecie więcej ciekawych akcji organizowanych przez Nivea Byby.


Kolejny wpis już niebawem, a tam o innej akcji, w której bierzemy udział, dzięki czemu możemy wcinać Monte Plus :)


Testy- Klub Nivea Baby

Brak komentarzy:
Planuję serię postów testowych. Tak na początek pokażę Wam do czego teraz się przygotowuję, a następnym razem powiem Wam coś więcej o NAS. Dziś poznajcie Maję, która bardzo się cieszy z przesyłki, jaką otrzymała od firmy NIVEA. Jest to emolient do kąpieli dla skóry suchej i wrażliwej.





Blogosfera we wrześniu

I we wrześniu Blogosfera organizowana przez Canpol Babies kusi super produktami, tym razem poszukują testerów i testerek dla przesłodkich ...